10/30/2018 02:45:00 PM

Wydawnictwo PROMIC- Strach przed diabłem. O przezwyciężaniu lęków i przesądów

Wydawnictwo PROMIC- Strach przed diabłem. O przezwyciężaniu lęków i przesądów
Jakiś czas temu zobaczyłam zapowiedź tej książki na stronie wydawnictwa. Bardzo spodobał mi się już sam tytuł, jest bowiem intrygujący i posiada już nutkę tajemnicy. 


Jestem pewna, że każdy z Was choć raz się bał, czuł strach. Co to jest ten strach, niby to coś całkiem normalnego, coś naturalnego, ale co kiedy ten "strach" przeradza się w fobię, obsesję, nad którą człowiek traci kontrolę, traci kontrolę nad własnym umysłem. 
Książka "Strach przed diabłem. O przezwyciężaniu leków i przesądów" to świetnie napisana przez realnie i bardzo świadomie myślącego księdza, egzorcystę Gilles Jeanguenin. Jest to tak naprawdę dość krótka, acz treściwa opowieść człowieka, który przyjrzał się do czego prowadzą przesądy, lęki przed diabłem, a także jak z tym walczyć. Czytając tą książkę uzmysłowiłam sobie, że to co tam napisane to w 100 procentach prawda, a ja rzadko kiedy zgadzam się z tym co napisane w książkach.
Książka pokazuje jak przez stulecia ludzkość walczyła ze "złem" takim głośnym i znanym wszystkim przykładem jest choćby palenie na stosie czarownic, podczas gdy wróżbici, różnego pokroju astrologowie byli bogato opłacani. Czytając książkę poznamy szereg przykładów płynący z setek lat walki ze złem, poparte są one oczywiście przykładami, jak i przytaczanie znanych postaci historycznych, takich jak Marcin Luter, który uważał że widzi zło w ludziach czy nawet w musze, która usiadła na biblii. 
Poznajemy też historię współczesną. Ksiądz Jeanguenin pokazuje nam, że to my zapraszamy zło i że wcale nie musimy jakoś panikować, wystarczy że uwierzymy, iż w naszym życiu nie ma miejsce na zło, na diabła. Wystarczy wiara, pokładanie ufności w Panu, bo diabeł nie przychodzi bez zaproszenia, a przede wszystkim nie ma takiej mocy by zawładnąć naszymi zmysłami, nie możemy odebrać nam życia. To tylko od nas zależy czy pójdziemy za jego podszeptami, czy się im przeciwstawimy, czy uwierzymy że złe jest lepsze, fajniejsze. To my decydujemy, bo Bóg za nas nie podejmuje decyzji i tak samo nie może podejmować za nas tych decyzji diabeł. 
Książka pokazuje, że lęki, fobie przychodzą tylko do ludzi złych, smutnych, nieszczęśliwych. Diabeł nigdy nie przychodzi do ludzi szczęśliwych, warto więc pomyśleć jak żyć szczęśliwie, bo jesteśmy wtedy bezpieczni . 

Polecam lekturę, bo jest bardzo ciekawa i naprawdę pokazuje świat takim jaki jest. Sama swojego czasu żyłam w ciągłym lęku, a wszystko przez jakiś niezbyt mądry film, który był tak zachwalany, a wywołał we mnie tyle wewnętrznych obaw i lęków. Dlatego warto unikać takich książek, filmów, które pokazują nam nadprzyrodzone siły zła, bo dajemy im jakoby zaproszenie do nas. Ja wierzę w Boga i w istnienie diabła, ale nie nigdy w moim domu nie wierzono w żadne zabobony i żadnej magi nie uprawiano, bo to kolejna furta dla zła w naszych drzwiach. Polecam Wydawnictwo PROMIC i zapraszam także na ich Facebooka

10/30/2018 11:05:00 AM

Wydawnictwo Media Zawada- Magazyn Pidżamersi

Wydawnictwo Media Zawada- Magazyn Pidżamersi
Jakiś czas temu w naszym domu zawitała przesyłka z całkiem nowym czasopismem, którego głównymi bohaterami są mali Pidżamersi. Pidżamersi to bajka, za którą jednak mój syn nie przepada, bo za dużo tam złośliwości. Za to gazetka bardzo przypadła do gustu mojemu 5latkowi, nie wspomnę już o gadżetach, dodatkach do gazetki, które wywołały fale radości. 
Nigdy nie rozumiałam i nadal nie rozumiem tego fenomenu, że gadżety z gazetek wywołują tyle radości, zupełnie nie proporcjonalnie do prezentów na urodziny ;)





Ale przyznać trzeba, że dodatki do gazetek to jednak jest ten element, który przyciąga małego czytelnika, by namówić rodzica na zakup kolejnego numeru.
W nowym wydaniu magazynu znajdziemy super latareczkę, z ruchomą główką, zazwyczaj w gazetkach były zwykłe, plastikowe latareczki, które po pierwszym upadku kończyły w koszu, bo pękały. Ta jest zupełnie inne, upadków zaliczyła wiele i nadal działa i jest cała. Dodatkowo znaleźliśmy także naklejki, mały kartonik z kilkoma naklejkami, ale frajda z naklejania niesamowita.
Gazetka jest bardzo ciekawa, poza tym że znajdziemy w niej ciekawostki o bohaterach bajki Pidżamersi, to także spora dawka różnych łamigłówek do rozwiązania. Znajdziemy w niej także ciekawy komiks, pięknie ilustrowany i kolorowy, z resztą jak i cały magazyn. znajdziemy także różne zadania do wykonania, jak kolorowanie, a także superkonkurs z nagrodami:) 







Nam osobiście bardzo przypadł do gustu nowy magazyn i na pewno kupimy kolejne części, a Wam polecam magazyn, jak i całe Wydawnictwo Media Service Zawada. Zapraszam także na ich Facebooka.

10/29/2018 11:21:00 AM

Egmont- Mała księga mądrości Kubusia

Egmont- Mała księga mądrości Kubusia
Każdy z nas kochał kiedyś Kubusia Puchatka, prawda? Ja uwielbiałam wprost jego mądrości życiowe, uwielbiałam też wszelkie fajne cytaty zapisywać.  Nareszcie znalazł się ktoś mądrzejszy i napisał fantastyczną książkę, pełną cytatów z najnowszej wersji Kubusia Puchatka. Cytaty są podzielone tematycznie i naprawdę są to cytaty bardzo ciekawe.
My z Filipkiem przeczytaliśmy wszystkie jednego wieczoru, syn był zachwycony, a mnie osobiście bardzo przypadła do gustu ta pozycja książkowa.



Książka jest bardzo ładnie ilustrowana, ciepłe barwy nadają całości bardzo rodzinnej atmosfery. Każda rozkładówka to cytat z podpisem kto go wypowiedział oraz krótką notką wyjaśniającą go oraz piękna ilustracja po części ilustrująca czego dotyczy cytat. Książka jest małego formatu, w miękkiej oprawie, ale za to ma okładkę z zakładką, co naprawdę uwielbiam w książkach, bo nei jestem fanką zakładek walających się po domu. 




Książka zawiera taką ilość cytatów, że nie da się tego opisać pokrótce w recenzji, po prostu trzeba wziąć książkę do ręki i przeczytać, żeby zrozumieć, jak wartościową ona jest. Bardzo podoba mi się podzielenie cytatów na działy tematyczne, bo dla przykładu rozdział Miód wiedziałam, że dotyczyć będzie cytatów wypowiadanych głównie przez mojego ulubionego żółtego pluszaka Kubusia:)

Książka mnie zachwyciła i dlatego polecam ją i Wam. Zachęcam oczywiście do odwiedzenia Egmontu i Galaktyki Czytelnika

10/18/2018 05:36:00 PM

Kapitan Nauka- Gra edukacyjna Gotowanie

Kapitan Nauka- Gra edukacyjna Gotowanie
Kolejną polecaną przeze mnie grą na jesienne wieczory jest gra edukacyjna GOTOWANIE od Kapitan Nauka. Kapitan Nauka ma świetne gry edukacyjne, naprawdę sporo uczą, nie jest to tylko czcza obiecanka ze strony producenta.
Gra Gotowanie przeznaczona jest dla dzieci w wieku od 3 do 7 lat, w jednej rozgrywce udział może brać od 1 do 4 graczy i to mnie najbardziej cieszy, że producent tak skonstruował zasady, by jedynacy też zawsze mogli grać, bez względu na to czy odwiedzi ich kolega, czy są sami w pokoju. To też świetny pomysł na ciekawe spędzanie choroby w łóżku, bo z taką grą dziecko chętnie zostanie w łóżku i przy okazji będzie się uczyć.



A czego się będzie uczyć? Przede wszystkim dzieci poznają świat kulinarny, rozbudzają dzięki tej grze swoją wyobraźnię na świat kulinarny, na zasady zdrowego żywienia. Ta gra to doskonały sposób na trening pamięci, spostrzegawczości, logicznego myślenia i pracy zespołowej (jeśli gar się w większą liczbę graczy niż 1;)). To także kolejna gra dwujęzyczna, to znaczy że przy okazji gry dziecko poznaje nie tylko nazwy polskie, ale także angielskie nazwy składników. 
Dodatkowo gra ma aż 12 wariantów rozgrywek, więc po prostu nie da się przy niej nudzić. Standardowa rozgrywka zajmuje około 10-20 minut, ale przy 12 wariantach może trwać i trwać nawet kilka godzin. 

W pudełku znajdziemy:
* 4 talerze z potrawami
* 4 dwustronne listy zakupów ( 8 list po 6 składników)
* 36 żetonów ze składnikami
* instrukcję do gry

Jak zawsze gra wykonana jest bardzo starannie i zadbano o wszystkie najmniejsze szczególiki.  Zaokrąglone końce przy listach zakupów, by młodszym dzieciom nie stała się krzywda. Kolorowe i pełne ciepła ilustracje, są niewątpliwym atutem gry, przyciągnie ona wzrok małego gracza na dobre. Z powodu aż 12 wariantów nie będę opisywać każdego, wybrałam sobie tu kilka wariantów i postaram się je przybliżyć. 
Zasady są bardzo podobne jak w opisywane przeze mnie nie tak dawno grze edukacyjnej Zakupy, mamy warianty gry w jeżyku angielskim, gry z wymyślonym graczem, na czas. Mnie osobiście jak zawsze podoba się wersja gry w pojedynkę, lub drużynowo przeciw zmyślonemu graczowi . Wszyscy gracze stanowią jedną drużynę i losują dwie listy składników potraw, a dwie pozostałe listy otrzymuje wymyślony gracz. Rozkładamy wszystkie żetony wzorem ku górze i każdy losuje po jednym. Jeśli żeton pasuje do listy składników biorą go dla siebie, jeśli pasuje do list składników wymyślonego gracza, wtedy kładą go przy jego liście. Rozgrywka kończy wię wygraną jeśli skompletowanie obu list składników nastąpiło przed skompletowaniem list wymyślonego gracza. Fajna tez jest opcja gry pod presją czasu, to znaczy kto pierwszy ten wygrywa. Każdy z graczy losuje swoją listę zakupów i dobiera odpowiadający liście talerz. Żetony ze składnikami rozkładamy składnikami ku górze, tak by były widoczne. Zadaniem graczy jest jak najszybsze odnalezienie wszystkich produktów i ułożeniu ich na odpowiednich talerzach. Ten, kto pierwszy wykona zadanie wygrywa.





Gra naprawdę jest bardzo ciekawa, wywołuje sporo emocji, uczy gry zespołowej, uczy też godzenia się z porażką przegranej. A nauka słówek jeszcze nigdy nie była tak przyjemna, dziecko nawet nie zauważa że się uczy.

My z Filipem bardzo polubiliśmy i grę Gotowanie i grę Zakupy od Kapitan Nauka, a nauka przychodzi sama podczas zabawy i zostawia swoje pozytywne ślady.
Polecam Kapitan Nauka i zapraszam także na ich Facebooka

10/18/2018 11:42:00 AM

Egmont- Gra Na lody!

Egmont- Gra Na lody!

Otrzymałam ją już jakiś czas temu i jakoś się zawieruszyła pośród gier, przy okazji porządków odkryłam że jest ona nie opisana, dlatego śpieszę z poprawą:)


Jeśli szukacie grę, która jest w dobrej cenie i naprawdę ciekawa, to zdecydowanie polecam Wam Na lody! Zdecydowanie jest to gra , która sprawia, że dobry humor nie opuszcza graczy, a do tego jest jakże smaczna i apetyczna:)
Jeśli Wasze dziecko lubi gotować, to spodoba mu się pomysł na tą grę. Gra z serii tych mniejszych, to znaczy świetnie nadaje się do zapakowania do torby na podróż. Ja już kiedyś opisywałam jedną grę z tej serii Na ratunek. Mój Filip gra w nią do dziś, chyba najczęściej spośród wszystkich jakie posiadamy, bo są to gry bardzo ciekawe, edukacyjne i przede wszystkich ćwiczą koncentracje i zapamiętywanie. Ćwiczenia na umysł zawsze i w każdym wieku są wskazane, ta gra polecana jest dla dzieci od 6 roku życia i górnej granicy nie ma, bo nigdy nie jest za późno na dobra zabawę i ćwiczenia umysłu. To wspaniała propozycja gry dla rodziny wielopokoleniowej, która pozwoli zbliżyć wnuki do dziadków, polecam spróbować, poza dużą dawką dobrego humoru, można wiele zyskać:)


Gra składa się z:
* 15 dwustronnych kafelków deserów
*24 żetonów zamówień
* kostki do gry
*instrukcji do gry

Celem gry jest zrealizowanie 6 losowych zamówień klientów cukierni. Ten kto pierwszy wykona wszystkie swoje zamówienia, wygrywa:)
Ale gra wcale nie jest tak banalnie prosta. Wymaga ona sporej koncentracji uwagi, skupienia się nawet kiedy ruchy wykonuje przeciwnik, bo istotne jest zapamiętanie gdzie i w jakiej ilości ukryte są składniki deserów.
Gra polega na tym, że rozkładamy losowo 15 kafelków deserów, nie ma znaczenia którą stroną, bo są one dwustronne. Losujemy także po 6 żetonów z zamówieniami, nie widzimy jakimi zamówieniami bo żetony maja być odwrócone zamówieniem do dołu. Rozpoczynamy grę, pierwszy gracz odkrywa żeton z pierwszym zamówieniem i rzuca kostką. Dla przykładu " na zamówieniu mamy cukierki, a na kostce wypadły 3 oczka. Patrzymy na nasze 15 kafelków z deserami i zadaniem gracza jest odwrócenie 2 kafelków (ważne tylko 2 kafelki można odwrócić) tak by suma na nich dawała właśnie 3 cukierki. Jeśli się udało gracz odkrywa następny kafelek i znowu rzuca kostką i znowu próbuje swoich sił, by na 15 kafelkach suma danego składnika słodkości dawała liczbę oczek wyrzuconą na kostce. Jeśli się pomyli szansę ma kolejny gracz. Wygrywa ten, który pierwszy zrealizuje zamówienia swoich klientów.




Gra przewidziana jest na 2-4 graczy, a jedna rozgrywa trwa około 15 minut, jednak wcale nie jest powiedziane, że nie może trwać dłużej, bo przy młodszych dzieciach zdecydowanie trwa dłużej. Gra przeznaczona jest dla dzieci od 6 roku życia, ale mój 5latek świetnie się bawi przy niej i zdecydowanie polecam na ćwiczenie koncentracji i zapamiętywania.

Gra wykonana jest bardzo starannie, elementy zakończone w sposób bezpieczny nawet dla maluszków, tj. z okrągłymi końcami. Gra jest mała, poręczna i na pewno jedna z najtańszych na rynku. Gra pochodzi z serii Dobra gra w dobrej cenie i zdecydowanie taką jest :) My polecamy . 





10/17/2018 04:24:00 PM

Wydawnictwo Dziwny Pomysł- Kto zabrał okulary?

Wydawnictwo Dziwny Pomysł-  Kto zabrał okulary?
Z Wydawnictwem poznaliśmy się niedawno, ale mój Filip oszalał na punkcie kryminałów przedszkolnych. Strasznie mu się podoba śledztwo, poszukiwanie sprawcy i sam nawet ostatnio namawiał mnie na detektywistyczną zagadkę, by znaleźć zaginiony przedmiot.


Kto zabrał okulary? to opowiadanie, które jest prawdziwym majstersztykiem w dziedzinie dziecięcej literatury kryminalnej. Wciąga, trzyma w napięciu do ostatniej strony, zawiera humor, a do tego jeszcze jest przepięknie ilustrowana. Mój syn wraz z Livią i Leonem drążył temat zaginionych okularów Pani Elin, wraz z nimi analizował, sugerował się także ilustracjami, które niewątpliwie stanowią piękne uzupełnienie całej historii. Książka nie jest długa, czyta się ją bardzo przyjemnie i naprawdę potrafi zaciekawić nawet dorosłego, a do tego pozwala na analizy, przemyślenia i na wspólne rozwikłanie zagadki. Przedszkole Wronie Gniazdo to niezwykłe miejsce gdzie zdarzają się różne, często niespodziewane rzeczy, a para przedszkolnych superdetektywów ma co robić.




Książka pięknie wydana, w twardej oprawie, z pięknie ilustrowanymi rozkładówkami stron. Bardzo ciekawy trik zastosowano w tej książce, a mianowicie urywanie zdań i przenoszenie ich na kolejną rozkładówkę, dzięki czemu daje to chwilę czasu dziecku do namysłu. Po prostu zachęca do wspólnego rozwiązywania zagadek.
Tajemnica zniknięcia okularów początkowo wydawała się bardzo podejrzana, jednak po rozwikłaniu okazało się zwykłą nieuwagą, roztrzepaniem Elin. Książka, która najmłodszym czytelnikom w sposób naprawdę bardzo subtelny dozuje emocje. My polecamy :)
I zapraszamy do Wydawnictwa Dziwny Pomysł oraz na ich Facebooka.

10/17/2018 02:36:00 PM

Egmont- Supernogi Stonogi

Egmont- Supernogi Stonogi
Supernogi Stonogi to idealna propozycja na jesienne wieczory, które niestety coraz wcześniej do nas przychodzą. Jest to kontynuacja bestsellerowej gry "Nogi Stonogi", jednak jest ona bardziej rozbudowana. Co prawda my pierwszej wersji gry nie posiadamy, ale Supernogi Stonogi jest grą rewelacyjną. Po pierwsze może w nią grać aż 6 osób naraz, u nas co prawda jest tylko 3 w domu, ale zawsze to jakaś alternatywa na wizytę kolegów w domu:) Po drugie ta gra ma kilka wariantów rozgrywek, dlatego szybko się nie nudzi, no i można zagrać w każdy wariant po kolei, co zajmuje sporo czasu i mamy kłopot z głowy jak zająć pożytecznie czas naszych pociech w jesienną szarugę. po trzecie ta gra naprawdę sporo uczy nasze dzieci:)



Przede wszystkim uczy zasad wspólnej gry, uczy cierpliwości, zaradności, ale także godzenia się z porażką przegranej (to szczególnie trudny moment gry dla mojego dziecka i dlatego tak cenię sobie takie gry jak ta, które pokazują, że przegrana nie jest największą tragedią świata). Ta gra uczy też logicznego myślenia, kojarzenia, ale także myślenia pod presją czasu i jakby nie patrzeć stresu. Pomoże nauczyć dziecko matematyki- to nie żart. Mój Filip nie ma problemów z liczeniem, dodawanie, ale mimo to ta gra świetnie utrwala tą naszą naukę licz, dodawania i odejmowania. A przy tym dziecko nie zauważa, że jest to nauka, nie zniechęca się i świetnie się bawi. Oczywiście z racji kilku wariantów gry tłumaczenie zasad jest na początku dość ciężkie, bynajmniej jeśli się ma w domu takiego indywidualistę jak ja, który wiecznie "zarządza" swoje zasady i trzeba czasu by przekonać go do ogólnie panujących wytycznych.
Standardowy wariant gry, czyli ten polegający na zdobyciu jak najwięcej par butów dla swojej stonogi to rozgrywka rzędu 15 minut, pozostałe warianty są nieco bardziej skomplikowane i wymagają rozgrywki dłuższej czasowo. 

W opakowaniu gry znajdziemy:
  1. instrukcję do gry
  2. 4 kostki do gry
  3. 58 różnych płytek (m.in. z początkami stonóg, z ogonkami, czy z nogami)


Gra wykonana jest bardzo starannie, kartoniki są solidne, wytrzymałe na małe, zwinne rączki niszczycieli;) Kostki wykonane z plastiku o nieco większym, niż standardowy, rozmiarze. Zasady w instrukcji wyjaśnione są w sposób prosty, czytelny i zarazem zrozumiały. 





My spędzamy sporo czasu przy grze Supernogi Stonogi. Mojemu dziecku chyba najbardziej podoba się standardowy wariant polegający na zdobywaniu jak największej ilości butów dla swojej stonogi. Mnie natomiast bardzo spodobała się wersja z dokładaniem ogonka. Polega ona na tym, że poza standardowym tułowiem stonodze dobiera się ogonek (wybieramy z zakrytych kartoników ) i dokładamy zakryty kartonik na koniec naszej stonogi. Po uzbieraniu bucików odkrywamy i sprawdzamy jakie kolory kryją się na płytce  ogonkiem, jeśli stonoga gracza ma oba kolory ogonka wtedy ogonek dokładamy do stonogi i liczymy jako dodatkowe 2 buty, jeśli nie ma odkładamy do pudełka.

Ta gra naprawdę wciąga:) Na jesienne i zimowe wieczory jak znalazł :) Polecamy


 
Copyright © 2016 WYCHOWUJE I TESTUJE , Blogger